Kilka słów o mnie

Od zawsze wokół mojej rodziny i mego życia przewija się Kotlina Jeleniogórska. Tu po wojnie po wyjeździe z Tarnobrzega zamieszkała moja mama, tu poznała mego tatę (pochodził spod Stanisławowa) który miał za zadanie kontrolować jako biegły księgowy Jej pracę. Wprawdzie stąd wyjechali do Wrocławia aby mnie tam począć... Pierwsze w 1957 roku moje kolonie letnie były w Cieplicach przy ul. Leśnej. Pierwszy obóz sportowy w 1969 roku przed Igrzyskami Szkolnymi w Szczecinie był w SP nr 12 przy ulicy Grunwaldzkiej - był to obóz szermierczy, bo działałem wtedy w sekcji szermierczej AZS Politechnika Wrocław z fechtmistrzem Adamem Medyńskim.

Podziel się z innymi

| |

Idealizm a polityka.

2021-05-24 13:06
Są różne definicje idealizmu; obiegowe i naukowe. W jednym ze słowników języka polskiego znalazłem:
1. wyznawanie szczytnych, lecz nierealnych, niepraktycznych idei;
2. przenośnie: niedostrzeganie negatywnych stron życia, brak krytycyzmu; marzycielstwo;
3. kierunek filozoficzny zakładający wyższość idei, świadomości nad światem materialnym, przeciwieństwo materializmu; filozofia idealistyczna;
4. w estetyce: pogląd, według którego warunkiem piękna dzieła jest idealizacja rzeczywistości.
A co to jest "polityka"?
Jak podaje ten sam słownik języka polskiego:
1. działalność władz państwowych;
2. działalność jakiejś grupy społecznej lub partii mająca na celu zdobycie i utrzymanie władzy państwowej;
3. sposób działania osoby lub grupy osób kierujących jakąś instytucją lub organizacją;
4. zręczne i dyplomatyczne działanie w celu osiągnięcia określonych celów.

James Freeman Clarke stwierdził, że "Polityk myśli o następnych wyborach, mąż stanu - o następnym pokoleniu." Więc można by się zastanawiać, czy w Polsce mamy polityków, politykierów, a może czy są mężowie stanu!?!?
Jak ich rozpoznać? - podaję za panią Beata Zatoń - Kowalczyk z Brzegu która taki tekst w 2010 roku opublikowała.
"Coś się takiego w Polsce porobiło, że nie znosimy polityki i polityków. Fakt. Nie jest to zbyt lubiana branża przez ogół społeczeństwa. Polityk i polityka kojarzą się jakoś tak nieciekawie, a przede wszystkim negatywnie. Jeszcze bardziej jednak nie lubimy politykierów. I nie ma się czemu dziwić. Wszak to właśnie przez tych lichych polityków, osób pozujących na polityków, zła sława spłynęła na całą "specjalizację polityczną".
Zawód: polityk
Od niedawna polityka jawi się jako zawód. Niemiecki socjolog i teoretyk polityki Max Weber nakreśla nowy typ polityka, który w zarządzaniu władzą państwową oddaje się wyłącznie pracy w rozumieniu zawodu, profesji i otrzymuje za swoją pracę wynagrodzenie. Weber wymienia także cechy osobowościowe, które stanowią o klasie polityka. Te cechy to: namiętność, poczucie odpowiedzialności, wyczucie w ocenie oraz dystans wobec ludzi i rzeczy. Polityk z klasą musi także umieć pokonywać własną próżność, która w konsekwencji rodzi nierzeczowość i brak odpowiedzialności.
Polityk powinien także stać się wyznawcą etyki przekonań i etyki odpowiedzialności.
Polityka-przywódcę wyróżnia poczucie odpowiedzialności, oddanie sprawie, roztropność. Polityk dąży do władzy, ponieważ ma potrzebę: efektywnego wpływania na otoczenie, bycia sławnym i admirowanym przez tłumy, obowiązku, altruizmu, a także zabiegania o dobre relacje z ludźmi, potrzebę osiągnięć. Są to jednostki o silnej wierze we własne możliwości, o większej otwartości umysłu, ponadprzeciętnej inteligencji, wysokiej samoocenie i samoakceptacji. A nade wszystko tworzące i utrzymujące niekwestionowany autorytet. Niewątpliwie przywódcą politycznym trzeba się urodzić.
Politykier - zły, nieudany, lichy polityk
Grzech, a co za tym idzie politykierstwo, zaczyna się wtedy, gdy dążenie do władzy staje się celem samym w sobie. Politykier, któremu chodzi tylko o sprawowanie władzy i zaspokojenie własnej próżności, będzie zawsze miernotą - nawet, gdy odniesie zewnętrzne sukcesy. W polityce nie chodzi bowiem o władzę dla niej samej, ale o władzę w służbie idei, narodu i społeczeństwa. I to jest właśnie warunek polityki uczciwej i odpowiedzialnej, jak uważał Weber: "Polityka jako zawód i powołanie ma sens wówczas, gdy łączy szansę wielkiej nagrody dzięki sukcesom i zapowiedź surowej kary za zawiniony brak sukcesów". Politykier dąży zwykle do zaspokojenia własnych ambicji (chorych!), jest sprytny i przebiegły, gotowy do posługiwania się kłamstwem. Nieszczere obietnice i deklaracje wobec potencjalnych wyborców, obietnice "stołków zastępców" i innych ważnych urzędniczych stanowisk, są dla politykiera niezbędne, aby utrzymać się w polityce. Przez takie zachowania rodzą się różnego rodzaju patologie, w tym korupcja, nepotyzm, kumoterstwo, czy klientelizm. I tego nie znoszą normalni ludzie.
"A ponieważ politykier sam nie wierzy w to, co mówi, często jest mile zaskoczony, gdy inni mu wierzą" - zmodyfikowany cytat Charlesa de Gaulle.
Trzeba wiedzieć, że społeczeństwo (patrz: wyborcy) bacznie się temu przygląda i ocenia. Już tak łatwo nie daje się omotać różnej maści oszołomom, chorym z niezdrowej ambicji, żądnym władzy i blichtru, niedoświadczonym politykierom, którym z nawału sukcesów (w różny sposób osiągniętych) przewróciło się w głowie.
Żeby zostać przez naród wybranym, drodzy politykierzy, trzeba mieć co sobą reprezentować, trzeba mieć podstawową wiedzę z zakresu spraw, o których mówicie, trzeba mieć klasę i umiejętności, a przede wszystkim należy służyć społeczeństwu i na jego rzecz pracować, a nie być zapatrzonym w siebie narcyzem."
Tyle w tekście pani Beaty Zatoń, a to już moje przemyślenia:
Obserwując polską scenę polityczną, czy też tych co usiłują być aktorami na tej scenie możemy z przykrością stwierdzić, że czołowymi postaciami w naszym życiu politycznym nie są mężowie stanu. Właściwie trudno stwierdzić czy mamy z prawdziwego zdarzenia polityków. Bardziej bym określił, że są to politykierzy. I źle świadczy o większości polskich wyborców, że jednak takie miernoty polityczne są wybierane. Gdy się jednak objawi ktoś kierujący się etyką, patrzący się szerzej na otaczający świat, mający idealistyczne podejście do tego co ma robić to uważany jest za naiwniaka, głupka... lub też doszukuje w tym działaniu jakiegoś drugiego dna, bo uważa ten co takie sądy kieruje, że przecież nie może ktoś, tylko dla sprawy działać, bo on by altruistycznie dla dobra publicznego nie działał. Każdy bowiem osadza innych podług swojej miary!
Obserwowałem ostatnio to co się działo wobec córki profesora Jacka Woźniakowskiego - polskiego historyka sztuki, pisarza, eseisty, publicysty, dziennikarza, edytora, wydawcy, tłumacza literatury pięknej, prezydenta Krakowa w latach 1990-1991, profesora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Córki która ze swego wielopokoleniowego patriotycznego domu rodzinnego wyniosła wiele szczytnych ideałów a którymi się w swym życiu codziennym i politycznym kieruje. To Róża po mężu Thun. Róża Thun która zanim wyszła za mąż nazywała się Róża Woźniakowska W drugiej połowie lat 70. działała w opozycji demokratycznej w Krakowie. Była związana z dominikańskim duszpasterstwem akademickim Beczka, z którego wywodziła się część późniejszego środowiska Studenckiego Komitetu Solidarności. W okresie 1978-1979 pełniła funkcję rzecznika SKS, współpracowała też z Komitetem Obrony Robotników. Wraz m.in. z Józefem Baranem i Bogusławem Sonikiem należała do sygnatariuszy listu do Amnesty International, opisującego represje wobec niezależnych grup studenckich w PRL. W okresie pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski w czerwcu 1979 współorganizowała niezależne biuro prasowe, w którym m.in. informowała dziennikarzy zachodnich o celach i działalności opozycji demokratycznej oraz o sytuacji Kościoła w Polsce. Zajmowała się organizacją tzw. Uniwersytetu Latającego, oraz spotkań dyskusyjnych działaczy opozycyjnych, kolportowała wydawnictwa niezależne. A i potem w czasie stanu wojennego będąc za granicą robiła wiele dobrego dla swej ojczyzny Polski. Mająca życiorys wobec którego wielu dzisiejszych "prawdziwych Polaków" może mieć ogromne kompleksy może i dlatego tak tych fałszywych i jak dla mnie prymitywnych ludzi uwiera!
Pani Róża Thun w proteście z powodu działań swej obecnej partii Platformy Obywatelskiej wystąpiła z niej bo uważała, że takie granie Polską, tym co Polsce jest potrzebne czyli funduszem odbudowy z Unii Europejskiej nie jest godne. To, że prymitywy hejtujący na forach społecznościowych wyżywają się na niej to mnie nie dziwi, cóż tak jest ich osobowość i trudno oczekiwać od nich przemyślanego i rozsądnego działania. Spotkałem jednak podobne głosy ze strony ludzi wydawałoby się inteligentnych, myślących, sprawiających wrażenie szerzej na świat patrzących. Przypuszczam, że oni już nie wiedzą jaki powinien być polityk, oni już przyjęli za normę to co wyczyniają politykierzy i gdy nagle widzą i słyszą polityka kierującego się ideami, a nie doraźnymi korzyściami to określają jako głupiego i naiwnego, a jak już nie mają żadnych racjonalnych argumentów to rozwijają swe głupie i wredne dywagacje wokół nazwiska jej męża, które ona jako przykładna żona nosi!
Mam nadzieję, mimo iż peseloza coraz bardziej mnie dotyka, że doczekam się czasu. że jednak większość społeczeństwa zacznie doszukiwać się wśród aktorów polskiej sceny politycznej ludzi światłych, uczciwych i kierujących się szerzej pojętym dobrem społecznym, a nie koniunkturalnym chciejstwem i na nich w większości głosować! Może i jestem naiwny, ale bardzo tego chciałbym.
Kazimierz Piotrowski
PS: Przez te swoje życie spotkałem wielu wspaniałych ludzi. Ludzi kochających swych współplemieńców, rodaków. Kierujących się dobrem bliźnich i dobrem przyszłych pokoleń. Niektórzy z nich usiłowali działać szerzej, działać w polityce, ale zostali mocno tym poparzeni. Takie kalumnie, bzdury, kłamliwe oskarżenia jakie ich często spotykały, jakie spotykały ich rodziny powodują, że inni, porządni, nie chcą tego. Po prostu zaczynają się bać o siebie i o swoich bliskich. Dlatego mamy w parlamencie, to co mamy. W dużej mierze koniunkturalnych osobników udających społeczników, udających chrześcijan choć miłości bliźniego za grosz! Pełni zakłamania i obłudy. Ci rzeczywiście godni szacunku są najczęściej w odstawce, a tzw media wyszykują barwne postacie, czyli takich którzy najwięcej krzyczą, którzy dążą do kłótni, zwarcia... bo jak to powiedział kiedyś słynny reżyser Alfred Hitchcock "nic tak nie ożywia sceny jak trup!". Więc je na tej arenie politycznej mamy...

Komentarze

Mirosław Szeffer @ 77.253.69.*

wysłany: 2021-05-28 23:49

Szukam, zgodnie z Twoim marzeniem, "wśród aktorów polskiej sceny politycznej ludzi światłych, uczciwych i kierujących się szerzej pojętym dobrem społecznym, a nie koniunkturalnym chciejstwem", aby na nich głosować.
Bezskutecznie...!
W PO takich nie ma i to wg szanowanej przez Ciebie pani Róży Thun.
W PiS - wiadomo jak jest.
U Hołowni - wystarczy spojrzeć na skład jego koła parlamentarnego
Lewica - he... he... he...
Konfederacja - w mojej ocenie, to wilk w owczej skórze
Może jestem marudny, albo mam zbyt wyśrubowane oczekiwania?!
Tak, to na pewno o to chodzi!

Wpisz swoje imię, pseudonim:

Wpisz treść: