Kilka słów o mnie

Od zawsze wokół mojej rodziny i mego życia przewija się Kotlina Jeleniogórska. Tu po wojnie po wyjeździe z Tarnobrzega zamieszkała moja mama, tu poznała mego tatę (pochodził spod Stanisławowa) który miał za zadanie kontrolować jako biegły księgowy Jej pracę. Wprawdzie stąd wyjechali do Wrocławia aby mnie tam począć... Pierwsze w 1957 roku moje kolonie letnie były w Cieplicach przy ul. Leśnej. Pierwszy obóz sportowy w 1969 roku przed Igrzyskami Szkolnymi w Szczecinie był w SP nr 12 przy ulicy Grunwaldzkiej - był to obóz szermierczy, bo działałem wtedy w sekcji szermierczej AZS Politechnika Wrocław z fechtmistrzem Adamem Medyńskim.

Podziel się z innymi

| |

Plastyk miejski i czy tylko?

2019-01-15 10:38
Prezydent miasta zapowiedział iż powstanie stanowisko na którym zostanie zatrudniony człowiek który będzie dbał o wygląd naszego miasta. Np. jakie reklamy, ich usytuowanie, wygląd... czyli będzie to "plastyk miejski" o którego boje już dawno się toczyły, ale z różnych powodów tego nie ma. Ba, była nawet zatrudniona około 2000 roku w urzędzie pani która miała tym właśnie się zajmować. Była z wykształcenia architektem, doskonała plastycznie. Jej dziełem było między innymi logo Jelfy. Nie została dopuszczona do tych czynności, dano ją do innych prac. Kilka lat temu przedwcześnie zmarła nie robiąc tego do czego była predestynowana. W międzyczasie organizowano konkursy na to stanowisko, prawie rozstrzygano ale stanowiska nie utworzono. A dlaczego?
Z różnych powodów, ale postaram się podać te które jak przypuszczam były decydujące. Po pierwsze postanowiono, że nie będzie to samodzielne stanowisko tylko usytuowane w strukturze wydziału architektury i urbanistyki i podległe kierownictwu tego wydziału. Po drugie nie było inicjatywy ze strony radnych czy prezydentów miasta aby stworzyć lokalne umocowanie prawne dla skutecznego działania "plastyka", a są od dawna takie możliwości już wykorzystane przez poważne polskie miasta. Po trzecie takie stanowisko z narzędziami prawnymi było nie na rękę niektórym "lobbystom" w strukturach miasta. Były zapisy w niektórych planach zagospodarowania o zakazie umieszczania bilboardów w niektórych obszarach miasta, ale niestety ignorowane. Np. nie wolno było takowych wieszać na budynku dawnej restauracji Stylowa i co? Wiszą! Z tym budynkiem wiąże się "śmieszna" sprawa. Rada miejska w swoim czasie uchwaliła plan zagospodarowania który właśnie zabraniał wieszania takich reklam w tym obszarze, ówczesny przewodniczący rady to podpisał i przesłał do wojewody. Wojewoda to opublikował i stało się prawem lokalnym. Za jakiś czas tenże pan już jako zastępca prezydenta przesłał pismo do wydziału architektury z zapytaniem dlaczego nie wolno wieszać tu takich reklam, a są przedsiębiorcy... Chciałem mu złośliwie odpisać, ale mnie powstrzymano bo mój kierownik nie lubił się zwierzchności narażać więc odpisano takie "ble, ble, ble".
Jakie mam rady dla obecnego prezydenta miasta z których może skorzystać, jeżeli chce aby to stanowisko "plastyka" było wykorzystane, a było nie tylko atrapą dla pozornych działań! Po pierwsze umocować prawnie w strukturze urzędu bezpośrednio pod głównym prezydentem miasta, tak aby był równorzędnym z innymi naczelnikami wydziałów czy też dyrektorami departamentów (jeżeli takowe powstaną). Przyglądając się pracy czy podejściu innych członków kadry kierowniczej to każdy z nich uważa, że się lepiej zna, że nikt mu nie będzie cokolwiek narzucał, a zwłaszcza osoba stojąca niżej w hierarchii. W wydziale budownictwa i architektury pracuje kilkoro architektów z których każde z nich uważa, że nie ma lepszego architekta o zmyśle plastycznym od nich (taka już jest natura każdego architekta) Bo jak to określał stary Trebunia Tutka o swym synu architekcie: "i inżynier i architekt!" Więc siłą rzeczy jeżeli tenże plastyk będzie podwładnym, to nic nie będzie miał do powiedzenia bo te osoby wyżej w strukturze będą "mądrzejsze"! Jeżeli już będzie to samodzielne stanowisko to powinny być w jego gestii także sprawy miejskich zabytków. Nasze miasto ma w gminnej ewidencji zabytków ponad dwa tysiące siedemset obiektów. Ponad sto w rejestrze zabytków. Ma cztery zespoły urbanistyczne wpisane do rejestru zabytków. Wszelkie sprawy budowlane na tych obiektach czy w tym obszarze muszą być uzgadniane z konserwatorem zabytków, a przedłuża to bardzo toczenie spraw. Obecnie sprawy zabytków są prowadzone w trzech miejscach: - sprawy rejestrowe u konserwatora zabytków; - sprawy gminnej ewidencji w wydziale budownictwa i architektury; - sprawy kierowania dotacji z budżetu do zabytków w wydziale kultury, a wszystko to mogłoby być w jednym miejscu. Są prawne możliwości porozumienia i scedowania na miasto spraw zabytków rejestrowych, wystarczy się dogadać z wojewódzkim konserwatorem tak jak to uczynił np. Wrocław.
Szerzej o samym Wydziale Urbanistyki, Architektury i Budownictwa i o tym co się w nim według mnie powinno zmienić, czy poprawić to opiszę już w innym felietonie! Stwierdzę teraz tylko co do tego wydziału i każdego innego, że mówienie o "specyfice pracy wydziału" dla mnie jest bzdurą którą usiłuje się podnieść prestiż czasami mało ważnych czynności! W tym zalewie "specyfiki" topi się rzeczywiście trudne i ważne sprawy. Szerzej w kolejnych wpisach.

Komentarze

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-01-15 12:09

Panie Kazimierzu podoba mi się ten felieton. Jak Wrocław może to i my możemy! Chciałbym aby taki urzędnik prowadził udostępniony publicznie na internetowej stronie miasta dokument (na bieżąco uaktualniany) opisujący zabytki rejestrowe wraz z listą problemów do załatwienia i wyjaśnieniem dlaczego dotychczas nie są te problemy załatwione. Podejrzewam, że o poszczególne zapisy i punkty na tej liście problemów dla nieruchomości, to nie tenże urzędnik, ale osoby spoza urzędu by chętnie się postarały.

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-01-15 17:45

No i może to też z Wrocławia skopiować: "Wrocław wprowadzi do szkół lekcje o tolerancji i wielokulturowości. Żeby zapobiegać szerzeniu się rasizmu i ksenofobii".

arch @ 5.173.224.*

wysłany: 2019-01-16 21:32

1 -taka wysoka pozycja zobowiązuje w kolejnym ruchu do utworzenia całego, nie małego, wydziału i kolejne, pomieszanie kompetencji;
2 -wyłażą jakieś straszne kompleksy w stosunku do architektów; czy te studia były za trudne?

kazimierzp @ 83.26.91.*

wysłany: 2019-01-16 22:27

Nie mam żadnych kompleksów, wielu architektów cenię i prywatnie bardzo lubię. Znam po prostu mechanizmy "rządzące" pracą urzędników i bardzo chciałbym aby praca "plastyka miejskiego" była skuteczna. Plastyk miejski może też być to architekt, ale nie podległy nikomu z wydziału tzw. architektury.

Wpisz swoje imię, pseudonim:

Wpisz treść: